Samolot szkolno-bojowy
TS-11 „Iskra” Bis C
LMW-KI-1637

Zgodnie ze sformułowanymi w Polsce na początku drugiej połowy lat 50. wymaganiami na nowy samolot szkolno-treningowy, miała to być konstrukcja o napędzie turboodrzutowym, całkowicie metalowa, tania w eksploatacji, osiągająca prędkość maksymalną rzędu 0,8 Ma. Prędkość startu i lądowania miała być zbliżona do ówcześnie używanych odrzutowych samolotów myśliwskich, aby ułatwić przejście szkolonym pilotom na nowy typ napędu. Od razu zakładano również, iż z czasem zostanie on przystosowany do wykonywania zadań szkolno-bojowych. Opracowanie tej konstrukcji zlecono w 1956 roku zespołowi z Instytutu Lotnictwa, kierowanemu przez inż. Tadeusza Sołtyka. Samolot otrzymał oznaczenie TS-11 i nazwę własną „Iskra”. Zadanie było trudne, bowiem był to pierwszy samolot napędzany silnikiem turboodrzutowym, od podstaw konstruowany w Polsce. W latach 1958- 1961 wyprodukowano cztery prototypy, jeden do badań statycznych oraz trzy napędzane silnikiem HO-10, na których wykonano cały cykl badań i testów (prototyp nr 2, pierwszy lotny, początkowo napędzany był silnikiem Bristol Siddeley Viper 8 zakupionym w Jugosławii).

Pierwszy lot samolotu seryjnego oznaczonego jako „Iskra” Bis (numer burtowy 0101) nastąpił w dniu 11 października 1963 roku. Trzy pierwsze serie produkcyjne w ilości 56 egzemplarzy (od 1H-01-01 do 1H-03-25) były napędzane silnikiem HO-10, bowiem docelowy silnik SO-1 nie był jeszcze gotowy. Dopiero ostatnie pięć egzemplarzy III serii produkcyjnej (od egz.1H-03-26), od końca grudnia 1968 roku otrzymywało docelowy napęd. Ostatecznie, w toku produkcji i sukcesywnych ulepszeń konstrukcji, samoloty serii I-IV określono w dokumentacji jako „Iskra” Bis, przy czym we wszystkich samolotach wczesno-produkcyjnych, w pierwszej połowie lat 70. silniki HO-10 wymieniono na SO-1. Od egzemplarza 1H-02-21 (II seria produkcyjna) wprowadzono istotne zmiany. Najważniejszą z nich była wymiana fotela katapultowego. Wcześniej wykorzystywano fotel zaadaptowany z samolotów Lim-5/6, z obudowanym zagłówkiem. Po zmianie zastosowano lżejszy, zmodyfikowany fotel od samolotu Lim-2. Poza tym zmieniono rozmieszczenie przyrządów w obu kabinach zaś anteny radiowysokościomierza zamocowano w laminatowych owiewkach pod kadłubem (wcześniej w opływowych płetwach pod skrzydłami).

Samolot TS-11 "Iskra" Bis C na miejscu obecnej ekspozycji

Równolegle z  pracami rozwojowymi wariantu szkolno-treningowego, pod kryptonimem „Iskra 100” rozwijano odmianę szkolno-bojową. Po uruchomieniu produkcji przyjęła ona nazwę TS-11 „Iskra” Bis B. Prototypem tej wersji był egzemplarz 1H-04-05, oblatany 26.06.1968 roku a nieco później także egz. 1H-04-15. Charakteryzowały się one unowocześnionym wyposażeniem awionicznym, a dzięki tym modyfikacjom udało się nawet zmniejszyć masę samolotu o 35 kg (!). Poszerzono także wachlarz uzbrojenia możliwego do przenoszenia i wprowadzono cztery belki podskrzydłowe, zamiast poprzednich dwóch. Aby móc skutecznie wykorzystywać niekierowane uzbrojenie rakietowe (pociski rodziny S-5 w wyrzutniach Mars-3 i Mars-4), modyfikacji poddano celownik w kabinie. Ogółem wyprodukowano 134 samoloty odmiany Bis B w ramach od V do X serii produkcyjnej.

Gdy w Mielcu rozpoczynano produkcję serii „Iskra 100”, w biurze konstrukcyjnym pracowano nad kolejnymi odmianami tego samolotu w ramach projektu o kryptonimie „Iskra 200”. Owocem tych prac były wersje: czysto bojowa, bombowo-rozpoznawcza TS-11 „Iskra” 200BR (wyprodukowana w jednym egzemplarzu) oraz korygowania ognia artylerii, TS-11 „Iskra” 200Art, mająca w założeniu zastąpić starzejące się dwumiejscowe samoloty SB Lim-2Art. Dla seryjnych  samolotów „Iskra” 200Art przewidziano oznaczenie fabryczne Bis C.

Rozładunek samolotu na terenie Muzeum. Foto: M.Krzyżan

Prototypem tej odmiany został ostatni samolot piątej serii produkcyjnej, 1H-05-30 zaś jej wyposażeniem standardowym miały stać się trzy aparaty fotograficzne AFA-39, umieszczone w integralnych owiewkach pod obydwoma skrzydłami oraz pod kadłubem. Ostatecznie aparaty skrzydłowe zamontowano w opływach wlotów powietrza do silnika. Koniecznym w tej wersji stało się także urządzenie swój-obcy (IFF) typu Chrom, którego antenę umieszczono pod kadłubem, za wnęką przedniego podwozia. W samolocie pozostawiono możliwość montażu czterech belek podskrzydłowych do przenoszenia uzbrojenia. Podstawową różnicą było wyposażenie drugiej kabiny załogi. Zastosowano w niej uproszczony zestaw przyrządów pilotażowych, lecz nie przewidziano montażu drążka sterowego. Zainstalowano natomiast składany stolik mapowy, z możliwością regulacji jego położenia, wysięgnik do montażu oświetlenia stolika oraz panele sterowania aparatami fotograficznymi. Produkcję tej odmiany uruchomiono w 1972 roku, pozyskując samoloty dziewiątej serii produkcyjnej. Powstało jedynie pięć seryjnych samolotów Bis C, o numerach od 2H-09-01 do 2H-09-05. Po ich przebazowaniu do 60 LPSz w Radomiu w marcu 1972 roku, mimo specyficznego wyposażenia do zadań rozpoznawczych, nie przewidziano dla nich specjalnego cyklu szkolenia, a nie nadawały się one do użytku w typowym toku treningowym. Z tego powodu nie były one wykorzystywane zgodnie ze swoimi możliwościami, głównie pełniąc zadania dyspozycyjne. Mimo to TS-11 „Iskra” Bis C dowiodły swoich walorów rozpoznawczych, bowiem w czasie ćwiczeń Układu Warszawskiego w lipcu 1974 roku, w czasie wykonywania zadań zgodnie ze swoim przeznaczeniem, wykonały z powietrza lepszej ostrości zdjęcia niż specjalnie do tego celu skonstruowane rozpoznawcze MiG-21R. Być może jednak było to związane z różnymi prędkościami i charakterystykami lotu, z jakimi swoje zadania wykonywały „Iskra” Bis C i MiG-21R. W misjach rozpoznawczych najistotniejszy jest szybki dolot do miejsca wykonywania zadania oraz  możliwie jak najkrótszy czas przebywania samolotu w zagrożonym rejonie. W tych ważnych parametrach taktycznych, „Iskra” nie miała szans dorównać samolotowi MiG-21R.

Początkowo TS-11 Iskra Bis c (200Art) była eksponowana w pobliżu miejsca, gdzie obecnie stoi Su-7U. Foto: M.Krzyżan

Po ćwiczeniach UW w 1974 roku, wszystkie pięć TS-11 „Iskra" Bis C przekazano z 60 LPSz do 38 LPSz w Modlinie. Po 11 latach eksploatacji, wszystkie pięć egzemplarzy przebudowano w WZL-2 w Bydgoszczy na kolejną, będącą już w toku produkcji odmianę Bis D, pozostawiono jednak zestaw aparatów fotograficznych. W tej konfiguracji, ze zmienionymi numerami fabrycznymi, były one używane w jednostkach bojowych. Po wycofaniu z eksploatacji, egzemplarz 3H-09-01 (wcześniej 2H-09-01) przechowywano w WSOSP w Dęblinie, egzemplarz 3H-09-02 sprzedano prywatnemu kolekcjonerowi w USA, zaś ostatnie trzy: 3H-09-03, 3H-09-04 i 3H-09-05 wyeksportowano do Indii.
W ten sposób prototypowy egzemplarz TS-11 „Iskra” Bis C o numerze 2H-05-30 stał się jedynym zachowanym w postaci rozpoznawczej „200 Art.”, nie przebudowanym na klasyczną odmianę szkolno-bojową.

Jednak korzystając ze zdobytego doświadczenia, zarówno w wyposażaniu samolotów jak i przetestowania ich funkcji rozpoznawczych, kolejne odmiany wprowadzone do produkcji pod oznaczeniem Bis DF i jego modyfikacja oznaczona NOVAX, mogły z powodzeniem wykonywać większą część zadań, jakie zaplanowano do realizacji przez specyficznie wyposażoną odmianę TS-11 „Iskra” Bis C.

Składanie samolotu prawdopodobnie zrealizowano w dniu jego przybycia do Muzeum, bezpośrednio po rozładunku.
Foto M.Krzyżan

Zgodnie z zachowanymi notatkami M. Krzyżana, na samolocie TS-11 „Iskra” o numerze seryjnym 2H-05-30 oraz burtowym 0530, oblot fabryczny  wykonał inż. St. Wasil w dniu 02 grudnia 1970 roku zaś oblot odbiorczy pil. dośw. Rogański (nazwisko nie w pełni czytelne) w dniu 21 stycznia 1971 roku. Samolot ten został skasowany z powodu wypadku, jaki miał miejsce w dniu 12 lutego 1981 roku. Po porannym wylocie i wykonaniu zadania, pilot doświadczalny Ludwik Natkaniec wykonał standardowe podejście do lądowania na lotnisku Okęcie. Jednak w momencie zetknięcia samolotu z pasem startowym, zorientował się, że podwozie nie znajduje się w położeniu do lądowania (sygnalizacja w kabinie). W tej sytuacji pilot był zmuszony kontynuować dobieg bez podwozia, uszkadzając kadłub samolotu. Zdarzenie zakwalifikowano jako błąd pilota – niecałkowite przestawienie dźwigni otwarcia podwozia.

Zgodnie z danymi zawartymi w protokole zdawczo-odbiorczym, TS-11 „Iskra” Bis C trafił z Instytutu Lotnictwa w Warszawie do Lubuskiego Muzeum Wojskowego w Drzonowie w dniu 28 lipca 1988 roku. W wyposażeniu samolotu brakowało części przyrządów pilotażowych, silnika, bocznych i dolnych jego osłon oraz laminatowej owiewki dziobowej. Po zmontowaniu samolotu, nie zabezpieczony od wpływów atmosferycznych przez brak owiewki przedział awioniki okryto starym płótnem namiotowym. W takim stanie był on eksponowany na terenie Muzeum do 1996 roku, kiedy Dział Lotnictwa LMW pozyskał z lotniska Krzesiny, dzięki pomocy T. Tanianki kompletną laminatową osłonę dziobową, wymagającą jednak remontu, który wykonano na terenie muzeum.

 

Dane taktyczno-techniczne:

rozpiętość – 10,06 m
długość – 11,15 m
wysokość – 3,50 m
powierzchnia nośna – 17,5 m. kw.
prędkość maksymalna 720 km/h
pułap – 11 000 m
zasięg – 1200 km
masa własna – 2610 kg

Uzbrojenie: jedno działko NS-23KM, pociski niekierowane typu S-5, bomby oświetlające i klasyczne o wagomiarze do 50 kg na czterech belkach podskrzydłowych.

 

Foto: M. Krzyżan, J. Sobociński
Tekst: J. Sobociński

***

 

Dzień czołgisty

w Lubuskim Muzeum Wojskowym w Drzonowie

niedziela, 20. czerwiec 2021 r.

Zapraszamy do oglądania migawek z imprezy...

Foto: Jarosław Sobociński

***

 

 

Armata przeciwpancerna D-44

(Polska, Huta Stalowa Wola,1955-1965 r.)
numer inwentarzowy LMW-KI-762


W okresie międzywojennym w Związku Radzieckim nie używano armat wykorzystujących  amunicję kal. 85 mm – wyjątek stanowiła tu armata przeciwlotnicza wz. 1939 52-K. W 1940 i 1941 r. zespół konstrukcyjny W. Grabina opracował kilka wzorów armat przeciwpancernych kal. 85 mm. Wybuch wojny z III Rzeszą  spowodował jednak zawieszenie wszelkich prac nad nimi na czas nieokreślony. Do tematu powrócono na przełomie 1943 i 1944 r. w odpowiedzi na fakt pojawienia się na  froncie niemieckich wozów bojowych z pogrubionym pancerzem m.in. PzKpfw IV oraz nowych czołgów PzKpfw V „Panther” i PzKpfw VI „Tiger”. W Zakładach nr 92 powstał wówczas egzemplarz doświadczalny 85 mm armaty przeciwpancernej, która po kilku zmianach konstrukcyjnych od połowy 1945 r. produkowana była seryjnie w Zakładach nr 9 „Uralmasz” w Swierdłowsku. W zakładach tych zespół konstruktorów pod przewodnictwem F. Pietrowa dopracował nową „osiemdziesiątkę piątkę”, której łącznie do 1953 r. wyprodukowano w ZSRR prawie 11 tys. sztuk.


D-44 to armata przeznaczona przede wszystkim  do niszczenia wozów bojowych przeciwnika, ale także do likwidowania stanowisk ogniowych i umocnień polowych  oraz eliminowania siły żywej wroga. Posiada lufę o długości 55 kalibrów z dwukomorowym hamulcem wylotowym, osadzoną w kołysce typu cylindrycznego z półautomatycznym zamkiem klinowym. Do celowania używa się celownika mechanicznego, optycznego oraz kątomierza. Strzelanie prowadzi się amunicją zespoloną  z pociskam odłamkowymi 0-365 K, przeciwpancernymi smugowymi BR-365 K (z odległości 1000 m przebijają pancerz o grubości 100 mm (125 mm?) ustawiony pod kątem 90°), podkalibrowymi BR-365 P oraz kumulacyjnymi.


Armata przeciwpancerna D-44 została w 1954 r. (1955 r.?) wprowadzona na wyposażenie Wojska Polskiego, a od 1955 r. przez dekadę produkowano ją na licencji w Hucie Stalowa Wola. W połowie lat osiemdziesiątych armaty wyżej opisanego wzoru poddane zostały modernizacji poprzez montaż instalacji oświetleniowo-sygnalizacyjnej umożliwiającej korzystanie z dróg publicznych. Do holowania używano samochodów ciężarowych Star 266 i Star 660.

 
Widoczna na zdjęciach armata D-44 o numerze 1741 wyprodukowana została na licencji w Hucie Stalowa Wola między 1955 a 1965 r. i tam poddana w połowie lat osiemdziesiątych modernizacji. Przekazana została do muzeum w 1986 r. z JW 1282 Jastrzębie Śl. W kolekcji muzeum jest jeszcze druga armata D-44 o numerze 1053 wyprodukowana i zmodernizowana jak armata wyżej opisana, a która trafiła do muzeum w 2004 r. jako dar po wylicytowaniu jej w zielonogórskim finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.


Działoczyny przy armacie D-44M (poligon Wędrzyn 1997 r.) Zdjęcie LMW via Paweł Orlikowski

 

Dane techniczne:
Kaliber 85 mm
Masa bojowa  1725 kg
Ciężar pocisku ppanc. 4,99 kg – 9,37 kg
Prędkość wylotowa pocisku 800 – 1000 m/s
Donośność  max. 15650 m
Szybkostrzelność  15 – 20 strz./min.
Obsługa  6 – 8 żołnierzy

 

Tekst i zdjęcia: Tadeusz Blachura

***

 

"Czterej pancerni i pies" - pamiątki Klubu Pancernych
z Żagania

Wystawa czasowa 20.06.2021 - 31.08.2021



25.09.1966 r. a więc 55 lat temu miała miejsce pierwsza emisja serialu
Czterej pancerni i pies w reżyserii Konrada Nałęckiego. Film szybko stał się prawdziwym przebojem, a wokół jego bohaterów rozpętało się prawdziwe szaleństwo. Twórcy – niczym dzisiejsze gwiazdy rocka, wyruszyli w tournée po kraju, a spotkania z nimi zapełniały całe stadiony, powstawały najróżniejsze gadżety dla młodzieży, które sprzedawane były nawet na odpustach. Film był inspiracją dla twórców m. in. spektakli teatralnych, musicalu, a po latach także reklam.

Ekranowe przygody pancernej załogi okazały się prawdziwym fenomenem socjologicznym, który spotęgowany został przez program telewizyjny dla młodzieży Klub Pancernych. Jego twórcy zachęcali do tworzenia podwórkowych załóg pancernych, wysyłali im następnie prawdziwe legitymacje członkowskie, podpowiadali gry, zabawy terenowe, misje jak np. ocieplanie psich bud na zimę czy zadania polegające na odszukaniu wojennych bohaterów w swojej miejscowości. W ten sposób wokół serialu stworzono zaangażowaną społeczność i to bez dzisiejszych narzędzi w postaci mediów… społecznościowych.

Mimo, że dziś nikt już nie bawi się w czołgistów, a serial odbierany jest nieco jako swoisty eksponat muzealny to wciąż budzi zainteresowanie. Świadczą o tym choćby jego częste emisje telewizyjne czy stała dostępność na portalach udostępniających filmy. W ostatnim czasie serial i jego echa były nawet tematem konferencji naukowej organizowanej w Toruniu.

Powstałe przez dziesięciolecia wydawnictwa, gadżety, rekwizyty i zabawki stały się po latach obiektami zainteresowania kolekcjonerskiego, a  jedną z większych takich kolekcji, zgromadzoną przez Stowarzyszenie KLUB PANCERNYCH, prezentujemy właśnie na niniejszej wystawie.

Ekspozycję otwiera zbiór kilkudziesięciu wydawnictw książki Janusza Przymanowskiego Czterej pancerni i pies, na której oparto scenariusz pierwszej serii serialu. Książka po emisji filmu stała się prawdziwym bestsellerem, co było impulsem do powstania jej kolejnych dwóch tomów. Powieść była wielokrotnie wznawiana oraz tłumaczona na kilkadziesiąt języków.

Następnie zobaczyć możemy wydawnictwa inspirowane serialem – komiksy, książki, i czasopisma, w tym egzemplarze Małego Modelarza z kartonowym czołgiem Rudy. Kolejne grupy pamiątek stanowią albumy i płyty ze ścieżką dźwiękową filmu oraz klisze, kasety video i płyty DVD, a więc nośniki do kina domowego z różnych lat. Uwagę najmłodszych przyciągną gabloty wypełnione zabawkami i gadżetami, które powstawały na fali wielkiego zainteresowania Jankiem, Gustlikiem Olgierdem i Grigorijem. Nie zabrakło tez serialowych rekwizytów, w tym umundurowania czy uzbrojenia, które wykorzystują bohaterowie serialu.

Całość dopełniają zaś dokumenty, zdjęcia i plansze graficzne odsłaniające kulisy powstawania filmu, dzięki którym każdy zwiedzający dowie się choćby o żagańskim Szlaku Czterech Pancernych, a więc miejscach w których kręcono serial.

 

***

 

 

 

 

Podniebny taniec

Airshow w Lesznie w obiektywie Ewy Kwaśniewicz

wystawa czasowa, 15 maja - 31 lipca 2021 r.

    Ewa Kwaśniewicz urodziła się w Strzegomiu, wychowała Głogowie, gdzie ukończyła liceum. Absolwentka bibliotekoznawstwa Uniwersytetu Wrocławskiego. Zielonogórzanka od pięćdziesięciu dwóch lat.
     Całe aktywne życie zawodowe przepracowała w bibliotekach, początkowo
w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej, następnie w Bibliotece Głównej Wyższej Szkoły Pedagogicznej, a następnie Uniwersytetu Zielonogórskiego. Obecnie na emeryturze. Słuchaczka Zielonogórskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, gdzie realizuje swoje pasje – fotograficzną i poetycką. Pisać zaczęła bardzo późno, już jako kobieta dojrzała. Autorka trzech tomików poetyckich: Rozważania przy gotowaniu klusek (2009), Detale (2016) i najnowszego Okruchy (2019). Członek Klubu LiterackiegoOksymoron: ZUTW i redakcji „Inspiracji”, w którym to piśmie publikuje swoje teksty.

     Jej drugą pasją jest fotografia. Autorka 10 wystaw indywidualnych, m.in. „Nie tylko okna”, „Lubuskie Muzeum Wojskowe inaczej”, „Detale zielonogórskie”, „Taaka ryba” i ostatniej „Ławeczka”.
   Bierze udział we wszystkich wystawach zbiorowych organizowanych przez Klub Fotograficzny „Fotooko” UTW, którego jest członkiem. Jej prace były eksponowane na sześciu Wojewódzkich Wystawach Fotograficznych w Żarach. Matka dwóch córek i babcia czwórki wnucząt.

***